Now Playing Tracks

Stambuł to z całą pewnością najbardziej zatłoczone miasto Euroazji. Co prawda przybyłem tam wczoraj, aczkolwiek dopiero dzisiaj mamy czas, żeby usiąść na spokojnie i napisać te kilka słów.

Można wręcz powiedzieć że Stambuł jest miastem pełnym korków. Gdzie się człowiek nie ruszy tam jakiś korek. Korek zaczął się już na lotnisku, kiedy to samolot musiał stać, właśnie, w korku, żeby dojechać do odpowiedniego rękawa. Następnie udało nam się wysiąść z samolotu i udaliśmy się w stronę odprawy paszportowej. Jakież było nasze zdziwienie kiedy zobaczyliśmy, że są dwie kolejki pierwsza do wizy, druga do sprawy paszportowej. Odstawszy w pierwszej dość długi czas, udaliśmy się natychmiast do drugiej, gdzie co prawda staliśmy krócej aczkolwiek swoje odstać trzeba było. Stamtąd ruszyliśmy po nasze bagaże. Tu już co prawda kolejki po nie nie było, ale już jak udało się wyjść z lotniska, okazało się że trzeba stać w kolejce, żeby wsiąść do taksówki.

Po kilkunastu minutach oczekiwania zajechał piękny, żółty pojazd, bodaj marki Hyundai, do którego wsiedliśmy bez większego wahania. Kierowca, jak się szybko okazało, specjalnie nie znał języka angielskiego. Właściwie nie znał żadnego innego języka, oprócz swojego. Nawet nie specjalnie pomogło pokazanie mu adresu. Jakimś cudem zorientował się, że chcemy pojechać do hotelu i kazał sobie wykręcić numer telefonu, a następnie zadzwonić do tego hotelu i dowiedzieć się jak należy tam dojechać z lotniska. Już pewnie po tym opisie nikogo nie zaskoczy, że po pierwsze właściwie staliśmy prawie całą drogę w korku, a po drugie nasz kierowca okazał się wyjątkowo nerwowym frustratem i nie trzeba znać języka tureckiego, żeby domyślić się jak często i jak bardzo rzucał mięsem.

Ostatnie niczego nie pisałem ale obiecuję, że po nowym roku znowu wrócę do pisania i zamierzam zamieszczać, w miarę regularnie, różne wiadomości ze świata muzyki, fotografii oraz szeroko pojętej sztuki.

We make Tumblr themes